MARYJA: CZEŚĆ CZY BAŁWOCHWALSTWO?

Modlitwa w boskim świetle

„Katolicy czczą Maryję, a przecież cześć należy się tylko Bogu. Czy to nie jest bałwochwalstwo?”

To jeden z najczęstszych zarzutów wobec katolickiej pobożności maryjnej. Brzmi poważnie, dopóki nie postawimy podstawowego pytania: czy każda cześć jest tym samym co adoracja Boga?

Nie jest.

Kościół katolicki nigdy nie nauczał, że Maryja jest boginią, że jest równa Bogu albo że należy Jej oddawać taką samą cześć jak Trójcy Świętej. Maryja jest człowiekiem, stworzeniem całkowicie zależnym od Boga. Jej wyjątkowe miejsce nie bierze się z własnej boskości, lecz z tego, co Bóg uczynił w Jej życiu: została Matką Jezusa Chrystusa.

Właśnie dlatego spór o cześć Maryi trzeba zacząć nie od emocji ani internetowych haseł, ale od bardzo prostego rozróżnienia.

Cześć nie zawsze oznacza adorację

CZEŚĆ NIE ZAWSZE OZNACZA ADORACJĘ

W języku polskim słowo „cześć” ma szerokie znaczenie. Oddajemy cześć bohaterom, szanujemy rodziców, czcimy pamięć zmarłych. Nie oznacza to przecież, że uważamy ich za bogów.

Dawna teologia posługiwała się bardziej precyzyjnymi terminami. Słowem latria określano adorację należną wyłącznie Bogu. Cześć oddawaną świętym nazywano dulia, natomiast szczególną cześć Maryi - ze względu na Jej wyjątkową godność jako Matki Chrystusa - określano jako hyperdulia.

Nie trzeba znać tych terminów, żeby zrozumieć zasadę. Bóg jest czczony jako Stwórca i Pan. Maryja jest czczona jako stworzenie szczególnie wybrane przez Boga. To nie jest ta sama cześć.

Św. Tomasz z Akwinu stawia sprawę bardzo jasno. W Summa Theologiae pyta wprost, czy Matce Chrystusa należy się latria, czyli adoracja właściwa Bogu. Odpowiada: nie, ponieważ Maryja jest stworzeniem. Należy Jej się szczególna cześć ze względu na Jej Boże macierzyństwo, ale nie cześć należna Bogu.

To rozróżnienie nie zostało wymyślone po reformacji jako odpowiedź na krytykę katolicyzmu. Już II Sobór Nicejski w 787 roku, wypowiadając się o czci świętych obrazów, wyraźnie odróżniał okazywaną im cześć od latria - prawdziwej adoracji, która należy wyłącznie naturze Bożej.

Sam Chrystus podczas kuszenia mówi: „Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10). Kościół katolicki nie robi od tej zasady wyjątku dla Maryi. Adoracja należy wyłącznie do Boga.

Czy Biblia daje podstawy do szczególnego szacunku wobec Maryi?

BIBLIA I BŁOGOSŁAWIĆ MNIE BĘDĄ WSZYSTKIE POKOLENIA

Ewangelia nie przedstawia Maryi jako postaci zupełnie niewyróżniającej się.

Elżbieta, napełniona Duchem Świętym, mówi do Niej: „Błogosławiona jesteś między niewiastami” (Łk 1,42). Sama Maryja wypowiada później słowa: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1,48).

Najważniejsze jest jednak to, co mówi zaraz potem: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49).

To zdanie właściwie ustawia całą katolicką mariologię na swoim miejscu. Maryja nie przypisuje wielkości sobie. Wskazuje na Boga jako jej źródło.

Katolicka cześć Maryi nie zaczyna się więc od założenia: „Maryja jest wielka sama z siebie”. Zaczyna się od czegoś przeciwnego: Bóg uczynił w Niej wielkie rzeczy, dlatego Kościół nie chce przechodzić obojętnie obok tego, co uczynił Bóg.

Warto zauważyć pewien paradoks. Ktoś może mówić: „Nie wolno szczególnie wyróżniać Maryi”, podczas gdy sama Ewangelia wkłada w Jej usta zapowiedź, że błogosławić Ją będą wszystkie pokolenia.

Nie oznacza to jeszcze, że każdy późniejszy przejaw pobożności maryjnej można wyprowadzić bezpośrednio z jednego wersetu. Pokazuje jednak coś podstawowego: szczególny szacunek wobec Maryi nie jest czymś obcym Biblii.

Dlaczego Maryja zajmuje tak szczególne miejsce?

MATKA BOGA

Odpowiedź jest prosta: z powodu Jezusa.

Elżbieta nazywa Maryję „Matką mojego Pana” (Łk 1,43). Kilka wieków później wokół tej prawdy wybuchł jeden z najważniejszych sporów starożytnego Kościoła.

Chodziło o tytuł Theotokos - Bogurodzica, Matka Boga.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że był to przede wszystkim spór o wielkość Maryi. W rzeczywistości stawką było pytanie o Chrystusa.

Kim jest Ten, którego Maryja urodziła?

Św. Cyryl Aleksandryjski bronił nauki, że skoro Jezus Chrystus jest prawdziwie Bogiem, Maryję można prawdziwie nazwać Matką Boga. Nie dlatego, że dała początek Boskiej naturze Chrystusa, lecz dlatego, że Ten, którego poczęła i urodziła według ciała, jest odwiecznym Synem Bożym i jedną Osobą - prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem.

Sobór Efeski w 431 roku potwierdził tę naukę.

I właśnie tutaj znajduje się jedno z najważniejszych zdań całej mariologii:

Tytuł „Matka Boga” nie mówi, że Maryja jest źródłem Boga. Mówi, kim jest Jezus.

Maryja nie istniała przed Bogiem. Nie stworzyła Boskiej natury Chrystusa. Urodziła jednak Jezusa Chrystusa, a Jezus nie jest dwiema oddzielnymi osobami - jedną boską i jedną ludzką.

Dlatego jeden z najbardziej maryjnych tytułów Kościoła wyrósł w rzeczywistości z obrony prawdy o Chrystusie.

Co właściwie oznacza „modlić się do Maryi”?

WSTAWIENNICTWO

Tutaj bardzo łatwo o nieporozumienie językowe.

Dzisiaj słowa „modlić się do kogoś” wielu ludzi automatycznie rozumie jako „uznawać kogoś za Boga”. Tymczasem kiedy katolik mówi: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi”, sama treść tej prośby wskazuje, czego oczekuje.

Prosi Maryję o modlitwę.

Nie mówi: „jesteś moim Bogiem”. Nie twierdzi, że Maryja posiada moc niezależną od Boga. Prosi Ją o wstawiennictwo.

Zdanie „Maryjo, módl się za mną” nie oznacza tego samego co „Maryjo, jesteś Bogiem”.

Można oczywiście zadać kolejne pytanie: dlaczego katolik wierzy, że może prosić o modlitwę tych, którzy odeszli z tego świata? To jest osobny temat związany z obcowaniem świętych, naturą Kościoła i wstawiennictwem.

Warto go sprawdzić. Nie wolno jednak robić skrótu myślowego: „prosisz Maryję o modlitwę, więc uważasz Maryję za Boga”.

Jedno z drugiego po prostu nie wynika.

Jeśli ktoś chce krytykować katolicką praktykę proszenia świętych o wstawiennictwo, może to robić. Powinien jednak krytykować to, czego katolicy rzeczywiście wierzą, a nie stanowisko, którego Kościół nigdy nie nauczał.

Czy cześć Maryi pojawiła się dopiero wiele wieków po Chrystusie?

STAROŻYTNA CZEŚĆ MARYI

Tutaj potrzebna jest szczególna ostrożność, ponieważ także katolicka apologetyka może czasem próbować udowodnić zbyt wiele.

Nie wszystkie dzisiejsze formy pobożności maryjnej istniały w czasach Apostołów. Różaniec w obecnej postaci rozwinął się dużo później. Poszczególne święta powstawały stopniowo. Teologia coraz dokładniej nazywała prawdy, które wcześniej nie zawsze wyrażano tym samym językiem.

To jednak zupełnie co innego niż twierdzenie, że cześć Maryi została któregoś dnia wymyślona od zera.

W starożytnym chrześcijaństwie widzimy stopniowo coraz wyraźniejsze świadectwa szczególnego miejsca Matki Chrystusa. Ojcowie Kościoła rozważają Jej rolę w historii zbawienia, rozwija się tytuł Theotokos, pojawia się maryjna modlitwa i liturgia, a w 431 roku Sobór Efeski potwierdza tytuł Bogurodzicy w samym centrum sporu o osobę Chrystusa.

Pius XII w encyklice Ad Caeli Reginam wskazywał później na dawne świadectwa czci Maryi obecne zarówno w pismach chrześcijańskich, jak i w liturgii Wschodu i Zachodu. Podkreślał przy tym, że Jej szczególna godność wynika przede wszystkim z Bożego macierzyństwa.

POD TWOJĄ OBRONĘ

Jednym ze starych świadectw modlitwy maryjnej jest również Sub Tuum Praesidium, znane po polsku jako „Pod Twoją obronę”. Trzeba jednak zachować tutaj uczciwość historyczną. Zachowany grecki papirus tej modlitwy przez długi czas bywał datowany bardzo wcześnie, nawet na III wiek, ale datowanie rękopisu jest przedmiotem dyskusji badawczej.

Dlatego nie ma potrzeby budowania całej argumentacji na jednej spornej dacie.

Dobra apologetyka nie potrzebuje naciągania historii.

Znacznie mocniejszy jest obraz całości: rozwój maryjnej modlitwy, teologii i liturgii można śledzić w wielu świadectwach pochodzących z różnych epok i środowisk chrześcijańskich.

PRAWIDŁOWA POBOŻNOŚĆ MARYJNA

Czy można źle przeżywać cześć Maryi?

Oczywiście.

Fakt, że jakaś praktyka jest katolicka, nie oznacza, że każdy człowiek zawsze przeżywa ją właściwie.

Można używać przesadnych słów. Można powtarzać prywatne opinie tak, jakby były dogmatem. Można przywiązać się do pewnych form pobożności w taki sposób, że Chrystus zacznie znikać z pola widzenia.

Nie jest to jednak argument przeciw nauce Kościoła. Jest to argument przeciw niewłaściwemu sposobowi jej przeżywania.

Pius XII przestrzegał zarówno przed nieuzasadnionymi opiniami i przesadnymi sformułowaniami dotyczącymi Maryi, jak i przed pomniejszaniem Jej rzeczywistej godności.

To bardzo ważna zasada. Katolik nie ma obowiązku bronić każdego zdania wypowiedzianego przez każdego pobożnego autora. Nie każda prywatna opinia jest nauką Kościoła. Nie każde przesadne sformułowanie jest dogmatem.

Prawdziwa pobożność maryjna ma natomiast niezwykle prosty sprawdzian. Znajdujemy go w Ewangelii podczas wesela w Kanie.

Maryja mówi sługom o Jezusie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5).

To jedno zdanie pokazuje Jej miejsce lepiej niż wiele skomplikowanych definicji. Maryja nie zatrzymuje człowieka na sobie. Wskazuje na Chrystusa.

Jeżeli pobożność maryjna prowadzi człowieka do większego posłuszeństwa Chrystusowi, modlitwy, sakramentów, nawrócenia i walki z grzechem, spełnia swoją właściwą rolę. Jeżeli Chrystusa przesłania, została źle przeżyta.

Barokowa wizja niebiańska

Gdzie więc naprawdę przebiega granica?

Bałwochwalstwem byłoby uznanie Maryi za Boga albo oddawanie Jej adoracji należnej wyłącznie Bogu.

Tego Kościół katolicki nie naucza.

Maryja pozostaje stworzeniem. Wszystko, co otrzymała, pochodzi od Boga. Jej godność związana jest z Chrystusem, a Jej miejsce w historii zbawienia wynika z Bożego wyboru.

Dlatego samo zdanie „katolicy czczą Maryję” niczego jeszcze nie rozstrzyga. Trzeba zapytać: jaką cześć oddają i co przez nią rozumieją?

Dopiero wtedy można uczciwie rozpocząć dyskusję.

Można nie zgadzać się z katolicką nauką o Maryi. Można kwestionować wstawiennictwo świętych, wieczyste dziewictwo, Niepokalane Poczęcie czy Wniebowzięcie. Każde z tych zagadnień wymaga osobnego sprawdzenia i właśnie temu będą poświęcone kolejne artykuły.

Nie można jednak zaczynać od stwierdzenia, że katolicy uznają Maryję za Boga, skoro katolicka nauka sama wyraźnie temu zaprzecza.

W każdym uczciwym sporze obowiązuje jedna podstawowa zasada: zanim odrzucimy czyjąś wiarę, najpierw sprawdźmy, w co ten człowiek naprawdę wierzy.

Źródła

Pismo Święte: Mt 4,10; Łk 1,42-49; J 2,1-5.

Sobór Efeski, 431 r. - dokumenty związane ze sporem o tytuł Theotokos, w szczególności nauczanie św. Cyryla Aleksandryjskiego o jedności Osoby Chrystusa.

II Sobór Nicejski, 787 r. - nauczanie dotyczące czci świętych obrazów oraz rozróżnienia jej od latria, adoracji należnej wyłącznie Bogu.

Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, III, q. 25, a. 5 - o czci należnej Matce Chrystusa i o odróżnieniu jej od adoracji należnej Bogu.

Pius XII, Ad Caeli Reginam, 11 października 1954 r., zwłaszcza nr 6-34 oraz 44-46 - o podstawach, historii i właściwym rozumieniu czci Najświętszej Maryi Panny.

Sub Tuum Praesidium („Pod Twoją obronę”) - starożytne świadectwo modlitwy maryjnej; datowanie zachowanego papirusu P. Ryl. III 470 pozostaje przedmiotem dyskusji badawczej.