Kościół to nie plaża. O skromności, stosowności i czci należnej domowi Bożemu.

Kościół to nie plaża

Na ślub, wesele, jubileusz czy ważne spotkanie potrafi się przygotować strój odświętny. Wybierane są eleganckie ubrania, odpowiednie obuwie, dodatki i fryzura. Już z daleka można rozpoznać, że człowiek udaje się na uroczystość, którą uważa za ważną.

Tymczasem do kościoła coraz częściej przychodzi się tak, jakby był on jednym z wielu przypadkowych przystanków w ciągu dnia. Latem pojawiają się bardzo krótkie spodenki i sukienki, odsłonięte plecy, ramiona i brzuch, głębokie dekolty, stroje przypominające nocne halki, sportowe podkoszulki oraz plażowe klapki. W innych porach roku problem nie znika - przybiera jedynie inną postać. Pojawia się strój niedbały, sportowy, domowy, niechlujny albo całkowicie nieodróżniający świątyni od sklepu, ulicy czy zwyczajnego spaceru.

Nie jest to wyłącznie sprawa mody ani osobistego gustu. Chodzi o znacznie poważniejsze pytanie:

Czy jeszcze wiadomo, dokąd się wchodzi i przed czyim majestatem przychodzi stanąć?

DOM BOŻY NIE JEST ZWYCZAJNYM MIEJSCEM

Dom Boży nie jest zwyczajnym miejscem

Kościół nie jest jedynie salą spotkań, zabytkiem ani miejscem zgromadzenia ludzi o podobnych poglądach. Jest domem Bożym, miejscem sprawowania Najświętszej Ofiary Mszy Świętej i przybytkiem rzeczywistej obecności Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.

To właśnie ta prawda powinna wyznaczać sposób zachowania, mówienia, poruszania się i ubierania.

Najświętsza Ofiara nie staje się mniej święta tylko dlatego, że jest sprawowana co niedzielę. Tabernakulum nie przestaje być miejscem obecności Chrystusa dlatego, że znajduje się w dobrze znanym, parafialnym kościele. Powszechna dostępność świątyni nie oznacza zwyczajności tego miejsca.

Jeżeli przed uroczystością państwową, wizytą w teatrze lub restauracji czy udziałem w ślubie rozumie się potrzebę odpowiedniego stroju, tym bardziej powinna być ona oczywista przed wejściem do domu Bożego.

Nie chodzi o cenę ubrania ani o salonową elegancję. Chodzi o to, aby zewnętrzny wygląd nie zaprzeczał temu, co dokonuje się przy ołtarzu.

Przed człowiekiem odświętnie, przed Bogiem przypadkowo

Szczególnie wymowny jest kontrast między przygotowaniem do uroczystości ludzkich a przygotowaniem do Mszy Świętej.

Na wesele kupuje się nowe ubrania. Przed rodzinną uroczystością długo zastanawia się nad wyborem sukni, garnituru i butów. Na ważne spotkanie nie przychodzi się w piżamie, stroju kąpielowym ani ubraniu przeznaczonym do pracy w ogrodzie. Rozumie się, że okoliczność zobowiązuje.

Dlaczego więc podobne rozumowanie tak często znika przed wejściem do kościoła?

Dlaczego wobec ludzi odczuwa się potrzebę okazania szacunku także przez strój, a wobec Boga uznaje się, że wystarczy cokolwiek?

Gdy przed ludźmi pragnie się wyglądać odświętnie, a przed Bogiem pozwala się sobie na całkowitą niedbałość, problem nie dotyczy już jedynie ubioru. Dotyka hierarchii wartości i żywej wiary.

Strój nie jest najważniejszą częścią uczestnictwa we Mszy Świętej. Nie zastąpi stanu łaski uświęcającej, skupienia, modlitwy ani skruchy. Może jednak ujawnić, czy wejście do świątyni zostało potraktowane jako spotkanie z Bogiem, czy tylko jako kolejny punkt niedzielnego planu.

„Bóg patrzy na serce” - ale człowiek oddaje cześć również ciałem

Często powtarza się, że Bóg patrzy na serce, a nie na ubranie. Jest prawdą, że Bóg zna wnętrze człowieka i widzi intencje niedostępne ludzkiemu osądowi.

Nie wynika z tego jednak, że zewnętrzne czyny i postawy są bez znaczenia.

Człowiek nie jest samą duszą. Oddaje cześć Bogu również ciałem. Klęka, pochyla głowę, składa ręce, czyni znak krzyża, zachowuje milczenie i przyjmuje odpowiednią postawę podczas modlitwy. Strój także należy do zewnętrznych znaków, przez które wyraża się szacunek, powagę i świadomość miejsca.

Święty Paweł naucza:

„Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”

1 Kor 10,31

Skoro nawet zwyczajne czynności powinny zostać podporządkowane chwale Bożej, tym bardziej nie można wyłączyć spod tej zasady przygotowania do Najświętszej Ofiary.

Nie wolno pochopnie orzekać o stanie duszy konkretnej osoby. Brak złej intencji nie czyni jednak niestosownego stroju stosownym.

UBRANIE MA WŁASNY JĘZYK

Ubranie ma własny język

Pius XII w przemówieniu do uczestników I Międzynarodowego Kongresu Mody z 8 listopada 1957 roku wskazał trzy podstawowe wymagania związane z ubiorem: higienę, skromność i stosowność. Przypomniał również, że strój posiada własny język i może wyrażać między innymi różnicę pomiędzy tym, co święte, a tym, co świeckie.[1]

Strój żałobny mówi o powadze chwili. Strój weselny mówi o uroczystości. Mundur mówi o urzędzie i obowiązku. Również ubranie wybrane do kościoła przekazuje określoną treść.

Może mówić:

„Wiadomo, gdzie się przyszło. Pamięta się, przed Kim przychodzi stanąć”.

Może jednak również świadczyć o całkowitej utracie poczucia różnicy między świątynią a miejscem wypoczynku.

Święty Tomasz z Akwinu nauczał, że sposób ubierania się nie jest moralnie obojętny. Przy ocenie stroju należy uwzględniać czas, miejsce, obyczaj, stan osoby, konieczność i intencję.[2] Strój właściwy w jednej sytuacji może być całkowicie niewłaściwy w innej.

Kostium kąpielowy ma swoje miejsce na basenie. Strój sportowy ma swoje miejsce podczas ćwiczeń. Piżama ma swoje miejsce w domu. Problem zaczyna się wtedy, gdy zanika zdolność rozpoznania, że dom Boży wymaga czegoś innego.

Pius XI w encyklice Miserentissimus Redemptor ubolewał nad zanikiem chrześcijańskiej skromności, widocznym szczególnie w życiu i ubiorze kobiet.[3] Nie traktował tej sprawy jako nieistotnego sporu o modę, lecz jako część szerszego osłabienia chrześcijańskich obyczajów.

SKROMNOŚĆ OBOWIĄZUJE PRZEZ CAŁY ROK

Skromność obowiązuje przez cały rok

Godny strój do kościoła nie jest jedynie tematem letnim.

Latem problem staje się bardziej widoczny, ponieważ wysokie temperatury sprzyjają odsłanianiu ciała i przenoszeniu do świątyni ubioru plażowego. Nie oznacza to jednak, że jesienią, zimą i wiosną zasada stosowności przestaje obowiązywać.

W chłodniejszych miesiącach nieprzystający strój może przybrać postać odzieży wyraźnie sportowej, domowej, przesadnie obcisłej, niedbałej lub opatrzonej wulgarnymi napisami i symbolami. Problemem może być nie tylko odsłonięcie ciała, lecz także całkowity brak starania.

Kościół nie wymaga specjalnej garderoby na każdą porę roku. Wymaga natomiast zachowania tej samej zasady:

Strój powinien być czysty, skromny, schludny i odpowiedni do miejsca świętego.

Latem można wybrać lekkie, naturalne i przewiewne tkaniny. Zimą można ubrać się ciepło i praktycznie. Zmiana temperatury wpływa na materiał i liczbę warstw, lecz nie zmienia godności świątyni.

Skromność nie jest strojem sezonowym.

Upał nie usprawiedliwia wszystkiego

Gorąco należy brać pod uwagę. Nie ma obowiązku zakładania ciężkich materiałów, grubych marynarek ani wielu warstw ubrania w czasie wysokiej temperatury.

Nie należy jednak tworzyć fałszywego wyboru pomiędzy przegrzaniem a strojem plażowym.

Istnieją lekkie sukienki o godnej długości, przewiewne bluzki i koszule zakrywające ramiona, luźniejsze spodnie z naturalnych tkanin oraz schludne letnie obuwie. Upał pozwala ubrać się lżej. Nie znosi jednak skromności.

Pius XII wyraźnie ostrzegał, że względy higieniczne i klimat nie mogą stawać się pretekstem do nadmiernej swobody stroju. Potrzeba wygody nie unieważnia potrzeby stosowności.[1]

Sukienka przypominająca nocną halkę nie staje się odpowiednia do kościoła tylko dlatego, że wykonano ją z lekkiego materiału. Bardzo krótkie spodenki nie stają się godnym strojem do kościoła tylko dlatego, że temperatura przekroczyła trzydzieści stopni. Gumowe klapki nie tracą plażowego charakteru dlatego, że założono je w niedzielę.

Nie chodzi o zakazywanie letniego ubioru. Chodzi o odróżnienie ubioru letniego od stroju plażowego, nocnego i wyzywającego.

Co nie przystoi do świątyni

Nie potrzeba szczegółowego regulaminu określającego każdy centymetr rękawa, długość spódnicy czy szerokość dekoltu. Chrześcijańska skromność nie jest rachunkiem krawieckim.

Istnieją jednak stroje, których charakter pozostaje oczywiście niezgodny z powagą domu Bożego.

Nie przystają do świątyni ubrania bardzo krótkie, prześwitujące, odsłaniające plecy, brzuch, znaczny dekolt lub dużą część ud. Niestosowne są stroje, które podczas siadania, klękania lub pochylenia stają się jeszcze bardziej odkrywające. Trudno za właściwe uznać ubrania przypominające bieliznę, nocną halkę, kostium plażowy albo odzież przeznaczoną do intensywnego uprawiania sportu.

Ta sama zasada dotyczy kobiet i mężczyzn.

Mężczyzna w sportowym bezrękawniku, bardzo krótkich spodenkach, czapce pozostawionej na głowie i plażowych klapkach nie jest ubrany stosowniej od kobiety w bardzo krótkiej sukience z odsłoniętymi plecami.

Nie chodzi o wzbudzanie wstydu wobec ludzkiego ciała. Ciało jest dziełem Boga. Właśnie dlatego nie powinno być traktowane jak narzędzie zwracania na siebie uwagi ani wystawiane w sposób niezgodny z godnością osoby i świętością miejsca.

Skromność nie oznacza brzydoty. Można ubierać się pięknie, kobieco, męsko i elegancko bez epatowania ciałem. Święty Klemens Aleksandryjski łączył prostotę stroju ze schludnością i stosownością, wskazując, że ubiór człowieka opanowanego powinien być prosty, odpowiedni i czysty.[4]

Prawdziwe piękno nie potrzebuje eksponowania ciała, aby zostać zauważone.

Odświętnie nie znaczy kosztownie

Godny strój nie musi być nowy, markowy ani drogi.

Człowiek w prostym, czystym i skromnym ubraniu może okazać Bogu więcej czci niż ktoś w kosztownej, lecz wyzywającej kreacji. O wartości stroju kościelnego nie decyduje metka, lecz schludność, umiar i stosowność.

Nie wolno pogardzać człowiekiem ubogim ani mierzyć jego wiary jakością materiału. Trzeba jednak odróżnić ubóstwo od niedbałości oraz brak możliwości od braku jakiegokolwiek starania.

W większości przypadków nie potrzeba wielu ubrań. Wystarczy prosty, skromny zestaw przeznaczony na niedzielę i święta. Sam zwyczaj odkładania „ubrania do kościoła” posiadał dawniej znaczenie wychowawcze. Przypominał, że niedziela różni się od dnia powszedniego, a świątynia od zwykłego miejsca.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ RODZICÓW I DUSZPASTERZY

Odpowiedzialność rodziców i duszpasterzy

Poczucia sacrum nie nabywa się automatycznie. Trzeba je przekazać.

Dziecko obserwuje, jak rodzice przygotowują się do Mszy Świętej. Widzi, czy wybierają strój z większą starannością niż przed wyjściem do sklepu. Zauważa, czy niedziela ma zewnętrzne znaki odświętności.

Jeżeli od najmłodszych lat przychodzi się do kościoła w stroju plażowym lub sportowym, trudno oczekiwać, że w dorosłości samodzielnie pojawi się przekonanie o potrzebie godnego ubioru.

Rodzice pozostają pierwszymi nauczycielami szacunku wobec świątyni. Odpowiedzialność spoczywa również na duszpasterzach. Jeżeli przez lata nie mówi się o zachowaniu w kościele, skromności, ciszy i stroju, nie należy później dziwić się, że wierni przestają rozumieć ich znaczenie.

Potrzebne jest jasne pouczenie. Nie publiczne poniżanie, lecz spokojne i stanowcze przypomnienie, że kościół nie jest plażą, salą sportową ani przedłużeniem domowego salonu.

Miłosierdzie wobec osoby nie wymaga nazywania niewłaściwego stroju właściwym.

Nie należy pytać o najniższe minimum

Dyskusja o stroju kościelnym często natychmiast schodzi na pytania o granice:

Jak krótka może być sukienka?
Jak szerokie powinny być ramiączka?
Czy określony rodzaj obuwia jest formalnie zakazany?
Ile ciała można odsłonić, aby jeszcze nie przekroczyć przepisu?

Takie pytania ujawniają niewłaściwy punkt wyjścia.

Chrześcijańska cześć nie pyta przede wszystkim o najniższe dopuszczalne minimum. Nie szuka stroju, który z największym trudem da się jeszcze usprawiedliwić.

Pyta raczej:

Co odpowiada majestatowi Boga?
Co wyraża wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa?
Co przystoi człowiekowi uczestniczącemu w Najświętszej Ofierze?

Gdy punktem odniesienia staje się Bóg, a nie wyłącznie wygoda, moda czy opinia otoczenia, wiele wątpliwości znika samoistnie.

PRZED CZYIM MAJESTATEM PRZYCHODZI STANĄĆ

Przed czyim majestatem przychodzi stanąć?

Gdyby rzeczywistość ukryta pod postaciami eucharystycznymi stała się na chwilę widzialna, nie trzeba byłoby sporządzać szczegółowych instrukcji dotyczących stroju.

Nie zmieniłaby się jednak sama rzeczywistość. Zmieniłby się jedynie sposób jej widzenia.

Chrystus pozostaje obecny w tabernakulum również wtedy, gdy oczy nie widzą Jego majestatu. Najświętsza Ofiara dokonuje się także wtedy, gdy uczestnictwo w niej stało się dla kogoś przyzwyczajeniem. Ołtarz pozostaje ołtarzem w upalny lipcowy poranek, w deszczową jesienną niedzielę i w środku mroźnej zimy.

Godny strój nie zastąpi czystego serca. Serce pełne czci szuka jednak sposobu, aby tę cześć wyrazić.

Dlatego przed wyjściem na Mszę Świętą nie powinno się pytać jedynie:

„Czy będzie wygodnie?”
„Czy to jest modne?”
„Czy ktoś zwróci uwagę?”

Powinno paść pytanie znacznie ważniejsze:

„Przed czyim majestatem za chwilę przyjdzie stanąć?”

Odpowiedź na nie porządkuje nie tylko ubranie. Porządkuje całe uczestnictwo w Najświętszej Ofierze.

Źródła

[1] Pius XII, Przemówienie do uczestników I Międzynarodowego Kongresu Mody, 8 listopada 1957 roku, szczególnie część I: Alcuni aspetti generali della moda. Papież wskazuje trzy wymagania związane z ubiorem: higienę, skromność i stosowność; omawia wpływ klimatu oraz stwierdza, że strój może wyrażać między innymi „sacrum i profanum”.

[2] Święty Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, II–II, q. 169, a. 1: Czy z zewnętrznym ubiorem mogą łączyć się cnota i wada? Artykuł dotyczy moralnego znaczenia ubioru, umiaru oraz uwzględniania zwyczaju i okoliczności. Artykuł 2 tego samego zagadnienia odnosi się szczegółowo do nadmiernego strojenia się kobiet.

[3] Pius XI, encyklika Miserentissimus Redemptor, 8 maja 1928 roku, nr 16. Papież wymienia zanik chrześcijańskiej skromności, szczególnie w życiu i ubiorze kobiet, wśród przejawów osłabienia życia chrześcijańskiego.

[4] Święty Klemens Aleksandryjski, Pedagog, księga III, rozdział XI: O życiu chrześcijańskim — część dotycząca ubrania. Autor wskazuje, że ubiór człowieka opanowanego powinien być prosty, stosowny i czysty, a schludność powinna pozostawać połączona ze skromnością.