Krótkie rozważania o stacjach Drogi Krzyżowej dla dusz wewnętrznych

Głębokie rozważania Męki Pańskiej przeznaczone dla osób pragnących ścisłego zjednoczenia duchowego z cierpiącym Zbawicielem, akcentujące miłość, ofiarę oraz wewnętrzne naśladowanie Chrystusa w codziennym życiu.

Panie mój, pozwól mi odbyć tę Drogę Krzyżową wraz z Tobą, aby nie tylko boleć nad Twymi cierpieniami, ale przedstawić Ci wszystko, co może je osłodzić: ten ogrom łask zbawczych, które każdy Twój krok, każda Twa rana nam wyjednała, ten ogrom miłości nimi w sercach ludzkich wywołany.

Pragnę zasłonić przed Twym wzrokiem zdrajców, bluźnierców, grzeszników, aby Twe oczy spocząć mogły na wiernych i kochających. Pragnę takim murem ognistym Cię otoczyć, by żaden powiew mroźny nie miał do Ciebie przystępu. Pragnę dać Ci zapomnieć o tych, dla których Twój Krzyż "jest znakiem, któremu sprzeciwiać się będą" (Łk 2, 34), abyś pamiętał tylko o tym błogosławionym poczcie męczenników, wyznawców, dziewic, dla których Krzyż Twój był sztandarem zwycięstwa.

Pragnę przemienić Twą drogę bolesną w drogę triumfu i chwały i usłać ją kwiatami naszej współczującej miłości.

Stacja I. Jezus na śmierć skazany

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Wyrok skazujący Jezusa na śmierć został wydany. On, który przyszedł, aby owce Jego "żywot miały i obficiej miały" (J 10, 10), ma umierać, ale właśnie ta śmierć otwiera im bramy żywota.

Jezu mój, te okrzyki złowrogie: "Ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!" nie mogą zagłuszyć wyrywającego się z serc milionów wołania: Niech żyje! "Królowi wieków Nieśmiertelnemu cześć i chwała" (1 Tm 1, 17). "Ty, Pan mocy, co sądzisz z cichością i z wielkim poszanowaniem nami rządzisz" (Mdr 12, 18), sądzony jesteś bezprawnie, wśród zgiełku i zamieszania. "Postawiony jesteś od Boga Sędzią żywych i umarłych" (Dz 10, 42), "który będzie sądził świat w sprawiedliwości a narody według prawdy swojej" (Ps 95, 13) i "zwyciężysz, gdy Cię posądzają" (Ps 50, 6), a przyjmujesz niesprawiedliwy ludzki wyrok cicho i pokornie. "Jako baranek przed strzygącym Go zamilknie, a nie otworzy ust Swoich" (Iz 53, 7). "Który, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył; gdy cierpiał, nie groził, lecz się poddawał niesprawiedliwie sądzącemu" (1 P 2, 23). Czyż przez to nie nauczyłeś tylu Twych uczniów znoszenia niesłusznych sądów, oszczerstw, podejrzeń, bez buntu i narzekania? Patrząc na Baranka, stają się Jemu podobni. Dzięki Ci, Jezu!

Stacja II. Jezus bierze Krzyż na ramiona

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Na widok Krzyża Jezus wyciąga ku Niemu ręce i obejmuje Go miłośnie: "mając przed sobą wesele, podjął Krzyż, wzgardziwszy sromotę" (Hbr 12, 2). Jezu mój, spojrzyj na te rzesze całe, które idą za Tobą, niosąc swój krzyż z pogodą i nawet weselem. Usłuchały płomiennego wezwania Apostoła narodów: "Wynijdźmyż tedy do Niego za obóz, nosząc urąganie Jego" (Hbr 13, 13) i idą mężnie, wpatrując się w swego Wodza. "Albowiem na to wezwani jesteście, bo i Chrystus ucierpiał za nas, zostawiając wam przykład, abyście szli w Jego ślady" (1 P 2, 21).

Zbawicielu drogi! "Z ślicznością Twoją i pięknością pomyślnie postępuj i króluj" (Ps 44, 5). Nigdy tak pięknym, tak królewskim się nie okazałeś oczom naszym, jak gdy podnosząc Krzyż na chętne ramiona, "rozweseliłeś się jako olbrzym na bieżenie w drogę" (Ps 18, 6). Ave Crux - witaj Krzyżu! powtarzają od wieków zastępy Twych naśladowców i "w niczym się nie chlubią, tylko w tym Krzyżu" (Ga 6, 14) i "niczego nie chcą umieć, jedno Chrystusa i tego Ukrzyżowanego" (1 Kor 2, 2).

Stacja III. Jezus upada po raz pierwszy

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Na samym początku kalwaryjskiej drogi Jezus upada, wycieńczony długą męką strasznej nocy. Ręce trzymają Krzyż, więc pada na twarz i kolana, raniąc je boleśnie. Ale wkrótce się dźwiga i idzie dalej ze swym ciężarem.

O Jezu, ileż dusz przez ten pierwszy upadek wzmocniłeś i podźwignąłeś! Zaraz po pierwszych krokach na Drodze Krzyżowej upadły, zdawało im się, że wszystko stracone, ale wnet Cię ujrzały leżącego bezwładnie na ziemi, a po chwili powstającego znowu, aby "sercem wielkim i umysłem chętliwym" (2 Mch 1, 3) dalej pod górę się wspinać. Więc i one się podniosły i szły, nie wypuszczając z rąk Krzyża, choć gniótł ramiona.

A znowu inne liczne dusze, patrząc na Twe kolana skrwawione, klękały, padały twarzą na ziemię, oddawały Ci pokłony głębokie, chcąc przez to wynagrodzić za brak należnej Ci czci, za hołdy oddawane stworzeniom. "Ten, który upada, ma oczy otworzone", mówi Pismo Święte (Lb 24, 16), przeto padanie na twarz w kornej adoracji otwiera wzrok duszy na świat nadprzyrodzony i "oświecone oczy serca" (Ef 1, 18) oglądają "niewiadome i skryte rzeczy mądrości Twojej" (Ps 50, 8). Zginamy kolana przed Majestatem Twojej Wszechmocnej słabości, Chryste, który upadłeś, byśmy powstali, słabym byłeś, aby nas mocą przyoblec.

Stacja IV. Jezus spotyka Matkę Swoją

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

To spotkanie bolesne nie było jednak pozbawione pociechy. Jezus wiedział, że Maryja rozumie Jego Ofiarę, od której zbawienie świata zależy, przystając całą swą wolą na Mękę i Krzyż Syna.

Jezu najukochańszy! Spokój, co pomimo bólu był cechą spotkania Twego z Matką, wlał w serca wielu matek moc przystania na cierpienia synów, gdy tym cierpieniem okupują wyższe dobra. Patrzeć na mękę tych, których się kocha i nie móc jej ulżyć, przewyższa najsroższe osobiste męczarnie. Twoja Matka cicho i mężnie zniosła widok Twego Krzyża i choć miecz przeniknął Jej serce, żadna skarga z ust Jej się nie wyrwała. Nie rzekła jak Agar: "Nie będę patrzała na umierające dziecię" (Rdz 21, 16). Ona towarzyszyć będzie Boskiemu Izaakowi na górę Ofiary i nie zawaha się poświęcić Go za nas. Jej przykładem pobudzone dusze miłujące pozostają wiernie przy Tobie na kalwaryjskiej drodze, którą ustawicznie kroczysz w Eucharystycznej Tajemnicy. Spotykają Cię tam codziennie, Baranku Boży, i usiłują Cię zasłonić przed zniewagami bezbożnych, stojąc na straży Twych przybytków i Twej chwały.

Były Ci przytomne, gdy Twa Najświętsza Matka zbliżała się do Ciebie, zbliżały się i one. "Przywiodą Królowi panny za Nią, przywiodą do Ciebie bliskie Jej" (Ps 44, 15). Białe drużyny dziewic nie przestają Cię otaczać utajonego w Hostii Przenajświętszej, w której Ofiara Krzyża ponawia się i przedłuża, a Matka Twoja uczy je kochać i cierpieć.

Stacja V. Cyrenejczyk dopomaga dźwigać Krzyż Jezusowi

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Szymon Cyrenejczyk, przynaglony do pomagania Jezusowi w dźwiganiu Krzyża, niechętnie się tego podejmuje, ale łaską z góry wspartemu Krzyż z musu narzucony staje się "ciężarem lekkim i jarzmem słodkim" (Mt 11, 30).

Jezu mój, ów szczęśliwy Szymon jest pierwszą zdobyczą Twego Krzyża, a ileż tych zdobyczy z biegiem wieków się mnoży! Patrz, oto szeregi unikających cierpienia i stroniących od krzyża zamieniają się w walecznych chorążych, niosących wysoko i śmiało królewski sztandar, blaskiem tajemnic płonący. Zrazu nie pojmowali, jaka łaska ich spotyka, szemrali nawet za dotknięciem twardego drzewa, lecz powoli za przedziwnym wpływem Ofiary, choć niedoskonale przyjętej, nabierali odwagi i ochoty, a myśl, że mogą ulżyć swemu Wodzowi, dodawała im męstwa. Abimelech, gotując się do przypuszczenia szturmu na Sychem, wstąpił na górę ze wszystkim ludem swoim, a pochwyciwszy siekierę, uciął gałąź z drzewa, i włożoną niosąc na ramieniu, rzekł do towarzyszów: "Co widzicie, że ja czynię, wnet czyńcie". A tak ubiegając się, narąbawszy gałęzi z drzew, szli za Wodzem (Sdz 9, 48-49). Czyż Twe Serce, o Jezu, nie zaznaje pociechy, gdy na Twe wezwanie: "weźmij Krzyż twój i idź za Mną", bierzemy ubiegając się drogi ciężar i idziemy za Wodzem? A także, czy się nie radujesz, gdy "jeden drugiego brzemiona nosimy" (Ga 6, 2) i podajemy bliźnim pomocną rękę?

Szczęśliwy Szymonie, któryś był znalezion godnym niesienia Krzyża Jezusowego, nie znałeś Tego, za którym szedłeś, ani Boskiego ciężaru jaki dźwigałeś; my wiemy, że to Jezus; wiemy, że to święte drzewo "nie ma w lasach równego sobie w liściach, kwiecie i owocu" (hymn "Crux fidelis"). Wiemy, że królewska droga Krzyża jest królewską drogą miłości.

Stacja VI. Weronika ociera Twarz Jezusowi

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Weronika przedziera się przez tłum i chustę swą podaje Jezusowi ku otarciu Oblicza, plwocinami, potem i krwią okrytego. Nieustraszona niewiasta nie zważa na zajadłe żołdactwo i nielitościwe rzesze, bo "mocna jako śmierć jest miłość" (Pnp 8, 6), a Jezus w tejże chwili wynagradza ją hojnie, odbijając na jej chuście Swe Boskie rysy.

Jezu mój, nad wyraz jesteś wdzięczny za najdrobniejszą przysługę i jakby zdziwiony, gdy się z nią spotykasz, albowiem "urąganie i nędzę czekało Serce Twoje" (Ps 68, 21), a tu niespodzianie miłość wyciąga ręce ku Tobie. Dotrzymujesz wiernie słowa: "Dawajcie, a będzie wam dano, miarę dobrą i natłoczoną" (Łk 6, 38) i w zamian za drobną, przyniesioną Ci ulgę, obdarzasz Weronikę najdroższym Twym wizerunkiem.

Spojrzyj, Jezu, na tych, co jak Weronika biegną naprzeciw Ciebie, by otrzeć Twarz Twą Najświętszą zbezczeszczoną przez wrogów w Eucharystii, w Oblubienicy Twej, Kościele Katolickim, w Namiestniku Twoim i w sługach Twych ołtarzy. O jedno tylko błagają: byś Twe cierpiące Oblicze wyrył na ich sercu. "Tobie rzekło serce moje, oblicza Twego, Panie, szukać będę" (Ps 26, 8). Twa biedna, znękana Twarz droższa im jest niż jaśniejąca na Taborze i spieszą, by odświeżyć spalone wargi, skrwawione czoło, a Ty przyjmujesz chętnie podaną Ci ochłodę, która choć na chwilę usuwa sromotny obłok, zasłaniający Twe Święte rysy. Są także dusze "ukryte w cieniu Oblicza Twego" (Ps 30, 17), jedynie Tobą zajęte; z ust ich i serca nieustannie wznosi się prośba: "Ukaż mi oblicze Twoje, albowiem głos Twój wdzięczny a oblicze Twoje piękne" (Pnp 2, 14), a choć "nie ujrzy Pana żaden człowiek żyjący", powiesz im jak Mojżeszowi: "Oblicze Moje pójdzie przed Tobą i dam ci odpocznienie" (Wj 33, 14).

Stacja VII. Jezus upada po raz drugi

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Jezus upada znowu, wyczerpany i bezsilny. Wszystkie Jego rany odnawiają się boleśnie i Krew obficiej płynie. Najdroższy Panie, chciałeś upaść po raz drugi, by dodać otuchy tym, co w środku drogi ustają, nie czując się na siłach znosić dalej "ciężaru dnia i upalenia" (Mt 20, 12). Przywalił ich Krzyż i leżą wpół żywi. Nagle oczy ich zwracają się w Twą stronę. Ty, Bóg Mocny, zda się już kroku postąpić nie możesz, przeto strofować ich nie będziesz za to, że upadli, ale weźmiesz za rękę i poprowadzisz dalej. "Bóg, Pan jest moc moja, i postawi jako jeleń nogi moje, i po wysokościach poprowadzi mnie zwycięzca, psalmy śpiewającego" (Ha 3, 19). I ażeby powetować chwilową zwłokę, jeszcze prędzej podążać będą ku "miejscu, które im ukazał Bóg" (Rdz 22, 9). Bo, "Ty dodajesz spracowanemu siły, a którzy mają nadzieję w Panu, odmienią siłę; pobieżą a nie upracują się, chodzić będą, a nie ustaną" (Iz 40, 29.31).

Stacja VIII. Jezus pociesza i naucza płaczące niewiasty

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Jezus napomina niewiasty jerozolimskie, aby nie tyle nad Nim płakały, jak raczej nad sobą i nad dziećmi swymi.

Zbawicielu dobry, słowa Twe do niewiast jerozolimskich w wielu matkach wzbudziły poczucie obowiązków, jakie mają względem dusz swych dzieci, by je uchronić od zguby wiecznej. Lecz czy w istocie nie pozwalasz nam płakać nad Twą Męką? Pragniesz przecież, abyśmy "płakali nad Tobą, płaczem jako nad Jednorodzonym" (Za 12, 10) i "czekasz, ktoby się społem smucił i ktoby pocieszył" (Ps 68, 20), skarżąc się, że "nie znalazłeś", ale choć nie odrzucasz czułej naszej litości, jednak wzywasz, abyśmy przede wszystkim płakali nad sobą i nad dziećmi naszymi, ponieważ te łzy obmyją nas ze zmazy grzechowej. Przerażasz córki Jerozolimskie groźbą: "Jeśli to na zielonym drzewie czynią, cóż na suchym będzie?" (Łk 23, 31). Tak, "otom ja drzewo uschłe" (Iz 56, 3), godne tylko spalenia, ale Ty mnie wybawisz "na górze wysokiej i wyniesionej wszczepisz gałązkę a uczyni owoc... Rzekłeś: Ja Pan, drzewo suche uczyniłem, że puściło gałęzie" (Ez 17, 23-24). Więc biegniemy na górę Kalwaryjską, gdzie nas wszczepisz na Drzewie Krzyża, "na tym cedrze wysokim, pod cieniem którego wszelkie ptactwo się gnieździ" (Ez 17, 23). Chciałeś, by na drzewie zielonym pastwili się oprawcy, by ocalić drzewo suche, i abyśmy nie mówili górom, "padnijcie na nas, a pagórkom: przykryjcie nas", "skruszyłeś góry wieku i zniżyłeś pagórki świata" (Ha 3, 6) "zakryłeś od oblicza siedzącego na stolicy" (Ap 6, 16) a zamiast "gniewu Barankowego", "zgotowałeś w miłosierdziu Stolicę" (Iz 16, 5).

Stacja IX. Jezus upada po raz trzeci

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Dochodząc do szczytu Kalwarii, Jezus upada, nie mogąc dłużej udźwignąć drzewa, gniotącego Jego ramiona. "Położy w prochu usta Swoje, aby stąd była nadzieja" (Lm 3, 29).

Już prawie u celu padasz, Jezu mój, i leżysz w prochu, jak ziarno podeptane przez przechodniów, jak liść oderwany od drzewa i rzucony na pole, gdzie wicher Nim miota, a ten trzeci upadek jest "na powstanie wielu" (Łk 2, 34). Iluż z nas, dobiegając do mety, traci resztki odwagi? Już tylko kilka kroków, ale brak sił, aby się na nie zdobyć i jak Prorok Eliasz wołamy: "Dosyć mam, Panie, weźmij duszę moją" (1 Krl 19, 4). Tyleśmy się uznoili, tyle nacierpieli - nadaremnie; już szczyt góry bliski, ale go dosięgnąć nie zdołamy. A Ty, Jezu drogi, jak ów Anioł, co nakarmił śmiertelnie znużonego Eliasza, mówisz do nas: "Wstań i jedz", i zasilasz nas tym pokarmem niewidzialnym, o którym rzekłeś: "Mój pokarm jest, abym czynił wolę Tego, który Mnie posłał" (J 4, 34). Z woli Ojca dźwigam Krzyż, z woli Ojca i wy go dźwigacie, "weselcie się uczestnikami będąc Chrystusowych ucisków" (1 P 4, 13). I mocą onych słów pokrzepieni, powstajemy, by iść aż do Góry Bożej, "albowiem słowo Krzyża tym, którzy giną, jest głupstwem, lecz tym, którzy zbawienia dostępują, jest mocą Bożą" (1 Kor 1, 18).

Stacja X. Jezus ze szat obnażony

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Zdzierają szaty Jezusowe, obnażając Go okrutnie. "Chciał On wszystkiego się wyrzec na tym świecie, zanim świat opuści i wybrał ten rodzaj śmierci, przy którym nawet odzienie zostawione Mu być nie miało. Rozstał się z tym, co zdawało się najpotrzebniejsze i prawie częścią Jego Samego, podług prawa ludzkiej natury po upadku, aby nas nauczyć o nic nie dbać na ziemi i znosić stratę wszystkiego, ścierpieć nawet wstyd, naganę, pogardę i szyderstwo raczej, niżby miał rumienić się za nas w Dzień Ostatni" (Kard. Newman).

Jezu mój Najmilszy, patrząc na Ciebie odartego z szat, budzi się w sercach Twych miłośników chęć wyzucia się ze wszystkiego, co posiadają. "Zwlókłszy z Siebie starego człowieka z uczynkami jego, a oblókłszy się w Nowego" (Kol 3, 9. 10), podążają drogą całkowitej Ofiary, wszystko stracić gotowi, byle miłość zyskać. Zrzuciwszy z siebie świecące łachmany synów tego świata, tkają nitka po nitce szatę godową "na Wesele Barankowe, aby się oblec w bisior świetny i czysty. Albowiem bisior są usprawiedliwienia Świętych" (Ap 19, 7-8). O nich to mówisz: "i chodzić będą ze Mną w bieli, iż godni są" (Ap 3, 4-5). A ileż uczynków miłosierdzia wzbudziła nadzieja usłyszenia na Sądzie: "Byłem nagi a przyodzialiście Mnie" (Mt 25, 36)? Tymi słowy powitasz tych, co braci swych okrywali, widząc w nich Ciebie; tych, co ubogie świątynie, gdzie mieszkasz w nędzy niegodnej Twego królewskiego Majestatu, przyozdabiali i upiększali. W zamian za tę opiekę i starania, "obleczesz ich w szaty zbawienia i ubiorem sprawiedliwości odziejesz" (Iz 61, 10).

Stacja XI. Jezus do Krzyża przybity

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Przybijają Jezusa do Krzyża długimi i grubymi gwoźdźmi, a z ran Jego strumieniami Krew się toczy, "bo obfite u Niego odkupienie" (Ps 129, 7). Baranek Boży nie opiera się wykonaniu niesłusznego wyroku: chcą Mu przebić ręce, otwiera je; chcą Mu przygwoździć nogi, podaje; chcą Mu koronę cierniową na powrót wtłoczyć na głowę zbolałą, skłania ją pokornie.

Christum in cruce confixum, quinque plagis vulneratum, venite, adoremus.
- Chrystusa do Krzyża przybitego, pięciu ranami zranionego, chodźcie, adorujmy (Off. Pięciu Ran Pana naszego, Jezusa Chr. Invit.).

Panie Jezu, Twe rany zapaliły miłością serca sług Twoich. Niejednego z nich zapytać się możesz: "cóż to za rany są w pośrodku rąk Twoich?" (Za 13, 6), a odpowie: "tymi jestem zranion w domu Tego, który Mnie miłował" (Za 13, 6), albowiem w przybytku Twego Serca został zraniony strzałą miłości i "piętna Jezusowe na ciele swym nosi" (Ga 6, 17). Serafin o płomiennych skrzydłach, którego ręce i nogi były przybite do Krzyża, palącymi promieniami zranił ręce, nogi i bok Franciszka z Asyżu. Serce Teresy od Jezusa złotą strzałą ognistą przebił również Anioł, który, jak mniemała, należał do chóru Serafów i zostawił ją żarem miłości pałającą. Wiele, wiele innych Twych ukochanych, czy to widzialnie, czy niewidzialnie zraniłeś Twą słodką, przebitą Ręką, a oni za nic w świecie nie chcieliby się pozbyć tych bolesnych zadatków "miłości wiecznej, którą ich umiłowałeś" (Jr 31, 3). Strumienie Krwi, z Twych ran płynące, są jak te rzeki, co opływały Raj rozkoszy (Rdz 2) i czyniły go urodzajnym. Za ich wpływem stroił się on w kwiaty i zioła; za wpływem Krwi Twej Najdroższej rodzą się w ogrodzie Kościoła Świętego cudne barwą i wonią przeróżne kwiaty: lilie dziewictwa, fiołki pokory, purpurowe róże miłości. "I żyć będzie wszystko, dokąd przyjdzie potok", wszędzie gdzie życiodajne wody dopłyną, "wyrośnie drzewo owoc rodzące... bo wody Jego z Świątnicy wynijdą" (Ez 47, 9-12). Rzesze całe sprawiedliwych, zastępy bohaterów świętości wyrastają na brzegach potoku, sączącego się z Twych ran, Jezu drogi, i "na każdy miesiąc przynoszą nowy owoc", bo wciąż czerpią "ze źródeł Zbawicielowych" (Iz 12, 3). Twe rany tylu zranionych życiem leczą, tylu umierających pokrzepiają, dla tylu grzeszników są tarczą przed Gniewem Bożym ich zasłaniającą. "Uspokoiwszy przez Krew Krzyża bądź co na ziemi, bądź co w Niebiesiech jest" (Kol 1, 20), pojednałeś rodzaj ludzki z Bogiem i nadzieją chwały udarowałeś go.

"Fac me plagis vulnerari,
Fac me cruce inebriari,
Et cruore Filii".
"Niech Mnie Krew i Krzyż upoją,
Niech Mnie rany raniąc goją".
(Stabat Mater).

Stacja XII. Jezus na Krzyżu umiera

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Jezus w ręce Ojca duszę Swą oddaje, głowę skłania i umiera. "Wykonało się", Ofiara dopełniona. Jezus dał wszystko, co dać mógł, aż do ostatniej kropli Krwi, aż do ostatniego dreszczu cierpienia i stąd nawet wśród konania na Krzyżu, dusza Jego używa chwały i radości niebieskich.

Najdroższy Jezu, czyż się nie sprawdzają słowa Twoje: "Gdy podniesiecie Syna Człowieczego, tedy poznacie, żem Ja jest" (J 8, 28). Poprzez zasłonę Krwi, poprzez otwory ran, poznaliśmy Ciebie, i choć "nie było krasy ani piękności w Twej twarzy wzgardzonej, pożądaliśmy Jej" (Iz 53, 2-3), a "Mąż Boleści i znający niemoc" jest dla nas "piękniejszy urodą nad syny człowiecze" (Ps 44, 3). Wołano do Ciebie: "zstąp z Krzyża", nie zstąpiłeś, nic nie uzyskali. "Widzicie, że nic nie pomaga" (J 12, 19), mówili Twoi prześladowcy. Gdy do Twych uczniów przemawia głos świata, głos pokusy, nakłaniając, by zstąpili z Krzyża i zamiast cierpieć wraz z Tobą, używali życia i Jego rozkoszy, Twoje ciche trwanie na sromotnym drzewie daje im siłę do odparcia wszelkich namów do szukania ulgi, i choć wyczerpani męką, aż do końca nie zstępują z Krzyża, który niebawem zamieni się na Tron Chwały. Poza Krzyżem, Panie mój, widziałeś i im widzieć dałeś owoce zwycięstwa; w głębiach tajemnicy ponurej jaśnieje tajemnica radosna. "Smutek wasz w radość się obróci" (J 21, 20), mówiłeś Apostołom; poza ciemnością nocy świta już dzień. "A noc jako dzień będzie oświecona, jako ciemność Jej, tak i światłość Jego" (Ps 138, 12). "Za to, że pracowała, dusza Jego ujrzy i nasyci się... Przetoż oddzielę Mu bardzo wielu, a korzyści Mocarzy dzielić będzie" (Iz 53, 11-12), tak mówi do Ciebie Bóg przez Proroka i tak Ty mówisz do tych, co chcą Ci pomagać w dziele ratowania dusz braci.

Spojrzyj na te zastępy bohaterów cierpienia uświęconego i uświęcającego, którzy powiedzieć mogą, nie że "ogarnęły ich boleści śmiertelne" (Ps 114, 3) i zaskoczyły znienacka, ale że "znaleźli" i odkryli jako skarb nieskończonej ceny "ucisk i boleść" (Ibid.). "Tribulationem et dolorem inveni". Oni to są najchlubniejszą zdobyczą Twego Krzyża i od chwili Twej śmierci mogłeś przedstawić Ojcu mnogie rzesze naśladowców Twoich. Albowiem "pośpieszyłeś się łupy zbierać, rychło brałeś korzyści" (Iz 8, 3). Pilno Ci było wprowadzić "przed Stolicę Bożą tych, co przyszli z ucisku wielkiego, przyobleczonych w szaty białe a palmy w ręku ich... i otrzeć wszelką łzę z ich oczu" (Ap 7). Nigdy nie zabraknie dobrowolnych męczenników, bo Twój Krzyż nigdy nie przestanie pociągać nieprzepartą siłą; krople Krwi Twojej będą zawsze iskrami ognistymi, zapalającymi miłość, a "bez boleści nie żyje się w miłości" (O naśl. 3, 5).

Stacja XIII. Jezus zdjęty z Krzyża, złożony na łonie Maryi

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

Józef i Nikodem zdejmują z Krzyża Ciało Jezusowe i na łono Matki Najświętszej Je spuszczają. Maryja ogląda z bliska każdą z ran Jezusa, zmierzyć może ich długość, szerokość, głębokość, "według miary grzechu, będzie i ran miara" (Pwt 25, 2). Ta Twarz, która pierwsza w żłóbku do Niego się uśmiechnęła, pochyla się teraz nad Jego skrwawionym Obliczem. Pięć ran na Ciele Syna, siedem mieczów w Sercu Matki; stanowią Oni jedną łączną Ofiarę: nie można prawie rozróżnić tego, co On znosi, od tego, co Ona z Nim dzieli.

Matko Jezusa i Matko nasza, w tym Twoim bólu są przebłyski radości. "Przyszła Twoja godzina", ta chwila jest Twoją, to zimne Ciało jest Twoją cząstką jedyną, Twoją własnością wyłączną. "Służebnica Pańska" służy aż do ostatka. Nie było Ciebie przy triumfalnym pochodzie Niedzieli Palmowej, teraz śpieszysz do Ołtarza Krzyża, by pierwsza namaścić Twymi łzami martwe Ciało Ukrzyżowanego. Ale "do wieczora będzie trwał płacz, a od rana wesele" (Ps 29, 6), to też "w pokoju gorzkość Twoja najbardziej gorzka" (Iz 38, 17) i czekasz ufnie na przebudzenie "z twardego snu" (Ps 3, 6) Pana Żywota. Słyszysz już dochodzące z dala pierwsze dźwięki, powtarzanej na wieczne czasy w Kościele pieśni: "Królowo rajska, wesel się, Alleluja!" Widzisz w mrocznej wspaniałości orszak rzesz odkupionych, jak wielką, niekończącą się procesję sunącą cicho, a wrzawa, bluźnierstwa i urągania rozlegające się przed chwilą, zdają się być tylko snem, który pierzcha za pierwszym brzaskiem dnia. Ciało Jezusowe spoczywa na Twych kolanach. "I zgotowana będzie w miłosierdziu Stolica" (Iz 16, 5), powiedział Prorok Izajasz; na tej Stolicy miłosierdzia zasiada teraz Zbawiciel. "Panno Najświętsza, trzymasz w Twych rękach Króla Chwały i gotowa jesteś oddać Go wszystkim, co o Niego poproszą" (św. Bernard), błagamy Cię przeto kornie: okaż nam owoc żywota Twego, w purpurze ran, które miłość Jego ku nam Mu zadała, tak aby każda z nich w sercu naszym została wyryta, bo każda z nich nam mówi: "przyłóż Mnie jako pieczęć do serca twego" (Pnp 8, 6).

Stacja XIV. Jezus w Grobie złożony

W. Upadamy przed Tobą, Chryste, i błogosławimy Tobie.
O. Że przez Święty Krzyż Twój świat odkupiłeś.

"Gdy Jezus był najbliższym Swego wiekuistego triumfu, zdawał się być najbardziej odeń oddalony. Gdy już miał wejść do Swego Królestwa i wszelką władzę na Niebie i na ziemi dzierżyć, leżał martwy w skalistym łożu. Owity był całunem i zamknięty w kamiennym Grobie, właśnie w chwili, gdy miał z Niego powstać z Ciałem Uwielbionym, mogącym przenosić się z miejsca na miejsce szybciej niż błysk myśli i wkrótce wstąpić na Niebiosa" (Kard. Newman).

Matko boleści pełna, "zwlecz się z szaty żałoby i utrapienia Twego, a oblecz się pięknością i wspaniałością chwały onej wiecznej, którą masz od Boga" (Bar 5, 1), bo "według mnóstwa boleści Twoich w Sercu Twoim, pociechy uweseliły duszę Twoją" (Ps 98, 19). Kładziesz do Grobu Syna Twego, ale wiesz, że wkrótce zobaczysz Go znowu, "wesoło z Nim rozmawiać będziesz, rany Jego całować, z radością się z Nim rozstaniesz", bo to rozstanie na krótko, a "potem pochwycona będziesz w obłokach przeciw Chrystusowi na powietrze i tak zawsze z Panem będziesz" (1 Tes 4, 16). Towarzyszysz teraz Duszy Chrystusowej, zstępującej do Otchłani, gdzie "więźniowie nadziei" (Za 9, 12) witają Go "pieśnią nową: Godzien jest Baranek, który jest zabity, wziąć moc i Bóstwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo" (Ap 5, 12), cieszysz się Ich szczęściem z oglądania Tego, który przez długie wieki był "oczekiwaniem narodów i pożądaniem wyżyn wiecznych" (Rdz 49, 10-26) a przeczuwasz, że kiedy Syn Twój pocieszył drużynę spragnioną Jego widoku, to i do Ciebie z pociechą przybyć się pokwapi, "boć jeszcze trochę nieco, który ma przyjść, przyjdzie i nie omieszka" (Hbr 10, 37). "Powstałem a jeszczem jest z Tobą" (Ps 138, 18), powie Ci z miłością, jeszcze, jeśli być może, czulszą niż przed Męką, bo nic tak serc nie zespala jak wspólne cierpienie i wspólna Ofiara. Przyszła teraz chwila, gdzie Stabat zamieni się w Magnificat pełniej brzmiący niż ongi, bo "uczynił Ci wielkie rzeczy, który Mocny jest", i jeszcze większe przez Ciebie uczyni. "Pierwsze rzeczy przeminęły" (Ap 21, 4). "Pan Bóg zrzuci śmierć na wieki i odejmie łzę z każdego oblicza" (Iz 25, 8).

Modlitwa przy zakończeniu Drogi Krzyżowej

Panie mój Ukrzyżowany, miłośniku dusz naszych, pragnąłem Ci przypomnieć podczas tej Drogi Krzyżowej wszystko, co mogło przynieść Ci pociechę, przypomnieć, jakie korzyści odniosły rozliczne dusze z każdego szczegółu Twej Męki, jaką miłość każdy Twój krok w nich zapalił. Chciałeś zachować rany w Ciele Twym Uwielbionym, aby zawsze mieć na oku, co dla nas wycierpiałeś: "Oto na rękach Moich zapisałem Cię" (Iz 49, 18), mówisz przez Proroka; napisałeś nasze imiona Krwią Twoją i bólem, aby zapisane być mogły w księdze żywota. Nic się nie zatarło w Twojej pamięci, i my na wieczne czasy pamiętać będziemy, że byłeś Mężem Boleści dlatego, że jesteś Bogiem Miłości. "Pamięcią pomnieć będę" (Lm 3, 20).

Wszakże gdy patrzysz na żniwo, które z Twej siejby wyrosło, możesz powiedzieć, co rzekł Józef przy narodzinach swego pierworodnego: "Zapomnieć mi dał Bóg trudów moich" i co przy wtórym synu mówił: "Dał mi Bóg uróść w ziemi ubóstwa mego" (Rdz 41, 51-52). Nie masz już tego za trud, czego dla nas się podjąłeś, bo nagrodą Twą nasze zbawienie, a choć świat był dla Ciebie "ziemią ubóstwa" od kolebki aż do Grobu, "dał Ci Bóg uróść" i rozszerzyć granice dziedzictwa Twego aż do krańców ziemi. "Podnieś wokoło oczy Twoje, a obacz: wszyscy ci zebrali się, przyszli do Ciebie; żyję Ja, mówi Pan, że tymi wszystkimi jako ubiorem przybran będziesz i ozdobisz się nimi jako oblubienica" (Iz 49, 18).

Twą skroń Boską, skłutą kiedyś cierniową koroną, otacza teraz wieniec dusz miłością Twą zdobytych; u Twych nóg przebitych niejedna Magdalena płacze; do Twych rąk przebodzonych garną się rzesze i Ty im rozdzielasz "nie pokarm, który ginie, ale który trwa ku żywotowi wiecznemu" (J 6, 27) a Twe Serce Otwarte jest schronieniem, gdzie "wszyscy, którzy pracują i obciążeni są, znajdują ochłodę" (Mt 11, 28). Byliśmy Ci przytomni podczas całej Męki, obejmowałeś wszechwiedzącym wzrokiem nie tylko zbrodnie i grzechy przyszłych pokoleń, ale "rodzaj wybrany, królewskie Kapłaństwo, naród Święty, lud nabycia" (1 P 2, 9) i choć "ciernie i osty ziemia rodzić będzie" (Rdz 3, 18), jednak w ogrodzie Twego Kościoła nie przestają "ukazywać się kwiatki... winnice wydają wonność swoją, zbierasz tam mirę i wonne zioła, oglądasz jabłka na dolinach i pasiesz się między liliami" (Pnp 2, 14). Zbawicielu nasz, nie pytaj się już więcej: "Cóż za pożytek we Krwi Mojej?" (Ps 29, 19), bo "bystrość rzeki - z ran Twoich płynącej - rozwesela miasto Boże" (Ps 45, 5); "obróciłeś pustynię w jeziora wodne" (Ps 106, 35) "nawiedziłeś ziemię i napoiłeś ją, rozmaicie ubogaciłeś ją" (Ps 64, 10).

Wzbudź, Panie, coraz liczniejsze zastępy starających się wniknąć w tajemnice Twej Męki, które odsłaniasz tylko przyjaciołom Twego Krzyża; odsłaniaj im coraz więcej te tajemnice miłości, "pociągnij je, aby biegły szybko za wonnością olejków Twoich" (Pnp 1, 3) i stały się "koroną chwały w ręce Pańskiej i koroną Królestwa w ręce Boga" (Iz 62, 3).

Krótkie rozważania o stacjach Drogi Krzyżowej dla dusz wewnętrznych, nakładem Towarzystwa "Biblioteka Religijna" im. Księdza Arcybiskupa Bilczewskiego, Lwów 1928, z imprimatur arcybiskupa Bolesława Twardowskiego z dnia 4 lutego 1928 roku i cenzurą księdza doktora Aleksandra Pechnika. Autorka oznaczona jest inicjałami "M. K."; dokładna identyfikacja osoby nie jest pewna. Tekst reprezentuje duchowość pasyjną i mistyczną okresu międzywojennego, powiązaną z tradycyjną pobożnością Drogi Krzyżowej i praktyką rozważań dla dusz dążących do głębokiego zjednoczenia z Chrystusem cierpiącym.

Modlitewnik Tradycyjny - ekran główny aplikacji z kategoriami modlitw

Powyższa modlitwa była pomocna? Zabierz ją ze sobą.

Znajdziesz ją i ponad 1200 innych w Modlitewniku Tradycyjnym - darmowej aplikacji z modlitwami opartymi na sprawdzonych źródłach Kościoła. Litanie, koronki, psalmy, nowenny, pięknie pokategoryzowane i zawsze pod ręką. Bez internetu, bez reklam.

  • Pełna biblioteka offline
  • Osobisty plan modlitewny
  • Kalendarz liturgiczny
  • Czytanie głosowe (TTS)
4.9 w Google Play Bez reklam, bez konta