Godzina Święta
Nabożeństwo duchowego towarzyszenia Jezusowi Chrystusowi w Jego konaniu w Ogrodzie Oliwnym, będące odpowiedzią na prośbę Zbawiciela o czuwanie i modlitwę oraz formą zadośćuczynienia za grzechy świata.
O Jezu, tak bardzo nas miłujący i ofiarujący się za grzechy nasze, pozwól mi spędzić w najściślejszym zjednoczeniu się z Twym Konającym Sercem tę Godzinę Świętą.
O Zbawicielu, godny największej czci i uwielbienia, daj mi wziąć jak najobfitszy udział w Twych niewypowiedzianych boleściach oraz w owym smutku i trwodze, które przenikały duszę Twej Najświętszej Matki w czasie tej strasznej i bolesnej nocy.
Lecz aby dopełnić to, czego nie dostaje mej nieudolności, ofiaruję Ci tkliwe uczucia Twej Najświętszej Matki, świętej Małgorzaty Marii i wszystkich dusz, które Cię umiały i umieją jak najskuteczniej pocieszać w tej tajemnicy boleści i miłości.
Pierwszy kwadrans
Smutna jest dusza moja aż do śmierci
Zwróćmy oczy nasze na tę wielką Ofiarę Miłości, na Jezusa, Niepokalanego Baranka, modlącego się w Ogrodzie Oliwnym... Patrzmy, jak staje przed obliczem Ojca Swego, obarczony wszystkimi nieprawościami świata. Dla odkupienia ludu Swego przyjął na się postać grzesznika... Aby nam otworzyć niebo, wziął na się grzechy nasze... Wszystkie obrzydliwości, nieczystości, zdrady... wszystkie zamachy na to, co święte, bluźnierstwa, świętokradztwa... wszystkie na koniec zbrodnie, które skalały i kalać będą ludzkość całą... wszystko to... On, Świętość Nieskończona, wziął na Siebie...
Okryty tym płaszczem hańby, upada na kolana, aby wyznać przed trybunałem sprawiedliwości Bożej grzechy wszystkich ludzi... i nie tylko wyznaje każdy grzech z osobna, ale przejęty jest na ich widok niewypowiedzianym wstydem i nieskończoną boleścią... Pogrążony w przepaści upokorzenia i skruchy, błaga Ojca Swego o odpuszczenie... A grzech, którym ten Najświętszy Syn Boży widzi się okryty, przejmuje Go tak wielkim smutkiem i udręczeniem, że padając twarzą na ziemię, woła: "Smutna jest dusza moja aż do śmierci!"
Ach, naśladujmy tę słodką i cichą Ofiarę! Ileż to, niestety, grzechów i nieprawości w życiu naszym! Wejdźmy głęboko w serce nasze i zróbmy surowy przegląd naszych myśli, słów, spraw, całej smutnej przeszłości naszej. W głębokim skupieniu jęczmy na widok grzechów naszych i módlmy się.
Teraz odmawiamy Psalm 129 Psalm 129: Modlitwa o darowanie kar za grzechy następnie:
O Jezu, przez ten śmiertelny smutek, jaki Cię przenikał w Ogrodzie Oliwnym na widok nieprawości naszych, racz w sercach naszych wzbudzić serdeczny żal za wszystkie grzechy całego życia naszego i mocne postanowienie już Cię nigdy nie obrażać.
Przepuść nam, Panie! Przepuść wszystkim grzesznikom! Przepuść Panie, przepuść ludowi Twemu, a nie bądź na nas zagniewany na wieki!
Drugi kwadrans
Ojcze, jeżeli może być, niechaj ten kielich odejdzie ode Mnie
Pan Jezus nie tylko wziął na się nieprawości nasze i nie tylko je wyznał przed Majestatem Boskim, ale musi jeszcze zadośćuczynić za nie: Sercem Swoim w Ogrodzie Oliwnym i na Ciele Swoim na krzyżu. Najpierw więc na to Serce Najświętsze Swego umiłowanego Syna Ojciec Niebieski wymierza pociski Swego gniewu i grzechami obrażonej sprawiedliwości.
Przypatrzmy się Jezusowi, słodkiemu Barankowi, przejętemu bojaźnią na widok rozgniewanego Ojca Swego. Trwoga, wstręt, smutek ogarniają Jego Najświętszą Duszę... Lęka się mąk, które Go czekają... czuje niewypowiedziany wstręt i odrazę, spowodowaną niewdzięcznością ludzką i bezskutecznością Swej Męki dla tylu dusz... napełnia się gorzkim smutkiem na widok nieprzeliczonych grzechów, które wziął na się... Dusza Najświętsza Zbawiciela, drżąc i konając z bólu, błaga o miłosierdzie i woła: "Ojcze, jeśli może być, niechaj ten kielich odejdzie ode Mnie". A umysł Jego miesza się, ciało drży i pokrywa się krwawym potem, który kroplami na ziemię spada.
Posłuchajmy, co sam Zbawiciel objawił świętej Małgorzacie Marii o strasznej walce, którą stoczył w Ogrodzie Oliwnym: "Stanąłem przed Świętością Boga, który, nie mając żadnego względu na moją niewinność, starł mnie w gniewie swoim, rozkazując mi pić z kielicha, pełnego żółci i goryczy Swego sprawiedliwego gniewu, a zapominając nazwy Ojca, wydał mnie na pastwę rozgniewanej sprawiedliwości Swojej".
"Żadne stworzenie - dodaje Boski Zbawiciel - nie może pojąć wielkości mąk, które wtedy poniosłem... Tę samą boleść i mękę czuje dusza występna, stanąwszy przed Trybunałem Świętości Bożej, która ją sądzi, potępia i w sprawiedliwym gniewie wrzuca w przepaść piekielną". Nie zapominajmy o tym, że i nam przyjdzie kiedyś stanąć przed trybunałem Bożym i przygotujmy się zawczasu na całą surowość sądu, bo "jeżeli to na zielonym drzewie się dzieje, cóż dopiero stanie się z suchym?"... Bądźmy pobłażliwi i miłosierni nie dla siebie, ale dla braci naszych... Nie sądźmy ich, a nie będziemy sądzeni; pamiętajmy o tym, że jaką miarą mierzymy innym, taką i nam będzie odmierzone.
Teraz odmawiamy Psalm 51 Psalm 51: Modlitwa pokutna następnie:
W Tobie, Panie, nadzieję położyłem, nie będę zawstydzonym na wieki.
Trzeci kwadrans
Nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?
Jezus, konający w Ogrodzie za grzechy nasze, krwawym potem zlany, podnosi się z trudnością i szuka pocieszycieli... Niestety! Nie znalazł ich, gdyż cały bezmiar boleści Sam miał ponieść... cały kielich goryczy Sam wychylić... Jego trzej drodzy, najbliżsi przyjaciele, Piotr, Jakub i Jan, zamiast pocieszać Mistrza swego, o kilka kroków spali, o wszystkim zapomniawszy.
Któż wypowie boleść, jaką uczuwał Jezus, widząc się tak opuszczonym na progu Męki, w chwili tak niewypowiedzianych cierpień ducha? Ale to Boże Serce, tak miłujące, chciało Samo, bez żadnej ludzkiej pociechy przejść miłosierdzie Ojca Swego... Nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?! Jak głębokie upomnienie... po czym zaraz ostrzega ich z miłości, mówiąc: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie weszli w pokusę".
Tu, w ołtarzu ukryty, spotykasz się wciąż ze zdradą, z niewdzięcznością ludzką, wywołującą bolesny jęk Boskiego Serca Twego... tu opłakujesz zbrodnie nasze... tu wyznajesz grzechy i nieprawości nasze przed Ojcem Twym Niebieskim, w każdej dnia i nocy godzinie. O Jezu, o Jezu Najsłodszy, któryś nas pobudził do pocieszenia Cię w Twym opuszczeniu, uczyń nas czujnymi i odważnymi, wspaniałomyślnymi i pełnymi poświęcenia dla Twego Najświętszego Serca. Naucz nas czuwać i modlić się, abyśmy nie weszli w pokusę i potrafili za łaską Twoją uniknąć niebezpieczeństwa i zguby, które nam grożą w dzisiejszych, smutnych czasach.
Przez Twe opuszczenie w Ogrodzie, miej litość, o Jezu, nad tymi, których serca przygniata smutek i strapienie... pociesz ich, podtrzymuj i uświęć w ich doświadczeniu. Zmiłuj się także, o Panie, nad konającymi i nad nami w tej strasznej, ostatniej godzinie, kiedy nam przyjdzie stanąć przed Tobą i usłyszeć wyrok, który nas albo na wieki uszczęśliwi, albo na wieki potępi.
O najłaskawszy Jezu, Miłośniku dusz, błagam Cię przez konanie Najświętszego Serca Twego i przez boleść Matki Twej Niepokalanej, obmyj we Krwi Twojej grzeszników całego świata, co teraz w konaniu zostają i dziś jeszcze umrzeć mają.
Serce Jezusa konające, zmiłuj się nad konającymi! Serce Maryi współbolejące, módl się za strapionych!
Czwarty kwadrans
Oto przybliżyła się godzina, a Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, pójdźmy
Po trzykroć błagał Zbawiciel Ojca Swego, mówiąc: "Ojcze, jeśli może być, niechaj odejdzie ode Mnie ten kielich!..." - ale po trzykroć dodaje: "wszakże nie moja wola, ale Twoja wola niech się stanie". Tymczasem wola Ojca skazywała Syna Bożego na śmierć, gdyż śmierć Jego miała być okupem za grzechy nasze. A Jezus, cichy Baranek, poddaje się woli Ojca i mówi do Apostołów: "Wstańcie, pójdźmy, oto się przybliżył, który Mnie wyda..." Tak Ci spieszno do zdradzieckiego pocałunku Judasza, przed trybunał, do kolumny biczowania, na Kalwarię, na Krzyż!... A Jezus, zwracając się do uzbrojonej zgrai, która przyszła Go pojmać, rzekł: "Kogo szukacie?" "Jezusa Nazareńskiego" - odpowiedzieli. Rzekł im Jezus: "Jam jest!".
O Wodzu, pełen miłości, o Zwycięzco wspaniałomyślny, który nas wzywasz pod swój sztandar: "Oto jesteśmy!" Twoja wierna Straż Honorowa pragnie Ci towarzyszyć, pragnie pójść z Tobą na górę Golgoty, która jest nie tylko górą boleści, ale zarazem "górą miłości". Pod Twoimi rozkazami, o Królu nieśmiertelny wieków, pragniemy walczyć mężnie i szlachetnie, zwyciężyć księcia ciemności, odnieść triumf nad światem, ale przede wszystkim zwyciężyć siebie samego, aby żyć jedynie dla Ciebie.
Przenieśmy się duchem na Kalwarię... uwielbiajmy Najświętszą Ofiarę Miłości, umierającą na krzyżu, to Miłość umiera z miłości!... Ach, czyż już odtąd nie będziemy żyli jedynie dla Niego? Tak! I my wzajemnie oddajmy się i powierzmy całkowicie Jezusowi, a przez Niego, z Nim i w Nim, Najświętszej Woli Bożej. Złączmy naszą nędzną ofiarę na ołtarzach naszych... Oddajmy poświęcenie za poświęcenie, miłość za miłość zranionemu Sercu Jezusa.
Zakończenie
Ojcze Niebieski, któryś tak umiłował świat, żeś dla niego wydał i poświęcił Syna Swego Jednorodzonego, błogosławimy Cię i wielbimy za to niepojęte miłosierdzie! Nie umiejąc tego jednak godnie uczynić, przez Serce Najświętsze tej słodkiej Ofiary Miłości, składamy Ci nieskończone i wieczne dzięki! Nie dość Mu bowiem było stać się naszym odkupieniem, chciał się jeszcze stać naszym dziękczynieniem...
A Ty, o Zbawicielu świata, o Miłości nasza, ofiarująca się na ołtarzu krzyża, bądź pochwalony, bądź wysławiony po wszystkie wieki wieków, za to, żeś się poświęcił za zbawienie biednego stworzenia swego. Przez Serce Maryi Niepokalane, ofiarujące się u stóp krzyża, przez ten wymowny głos tej Matki i Ofiary, składamy Ci wieczne dzięki i przyrzekamy Ci, o Jezu, strzec się grzechu, zwyciężać nasze złe skłonności, łamać nasz wrodzony wstręt do dobrego, odrywać się od świata i jego fałszywych uciech, powtarzając z Twoją wierną Oblubienicą, świętą Małgorzatą Marią: "Miłość Boża zwyciężyła mnie, ona będzie jedynie posiadać serce moje".
Amen.
Godzina Święta to tradycyjna praktyka modlitewna wywodząca się z objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque, skupiona na adoracji konającego w Ogrójcu Zbawiciela. Tekst nabożeństwa, podzielony na cztery kwadransy medytacyjne wraz z Psalmami pokutnymi, pochodzi z modlitewnika i śpiewnika "Chwalcie Pana", wydanego przez Wydawnictwo Seminarium Zagranicznego (Potulice - Poznań, 1947).
