Myśli chrześcijańskie na wszystkie dni miesiąca: Dzień 28: O pobłażaniu
Rozważanie na dwudziesty ósmy dzień miesiąca o cnocie pobłażania i unikaniu sądzenia innych. Tekst przypomina, że prawdziwa miłość bliźniego wymaga powściągliwości w krytyce i świadomości własnych słabości, wskazując na Boga jako jedynego sprawiedliwego Sędziego.
I. Pierwszym znakiem prawdziwej miłości bliźniego jest pobłażanie. Człowiek skory do potępienia drugich okazuje przez to samo, że jeszcze wcale nie wstąpił na ścieżkę doskonałości chrześcijańskiej.
Aby można rzeczywiście kochać bliźniego, potrzeba naprzód, iżby się nim nie brzydzić. Jeżeli zaś na to upatrujemy winowajców, na to chcemy roztrząsać złości ludzkie, iżby się ku nim należnym wstrętem przejmować: na siebie tylko spojrzyjmy samych okiem sprawiedliwego sędziego, poznajmy się sami dokładnie: a ta jedna znajomość wystarczy nam do tego aż nadto.
II. Nie zapominajmy, że jest w mocy Boskiej przemienić największego grzesznika w świętego; nie zapominajmy, żeśmy sami grzesznicy i że miłość prawdziwa rozciąga się i na to, co nie jest jej godne, gdyż inaczej nie można by pojąć miłości Boga względem ludzi. Wreszcie sam tylko Pan Bóg jest w swoich sądach nieomylny.
Człowiek zaś nie tylko w pospolitej rozmowie, zwykle pełnej płochości i błędu, lecz nawet na urzędzie sędziego i mimo najlepszej chęci i pracy, łatwo się zwodzi, myli i niesłusznie potępia. Nie można przeto nigdy być dosyć ostrożnym i pobłażającym w sądzeniu o drugich.
III. A jednak najpowszechniejszą światowych zabaw zaprawą bywa przygana i obmowa. Najwięcej też między ludźmi niezgody i nienawiści rodzi się z niedostatku wzajemnego pobłażania. Gdy widzimy, że ktoś zbłądził: przestrzeżmy go z miłością, jeżeli przestrzec możemy; ale go nie sądźmy i nie gańmy, kiedy nie jesteśmy jego władzą. Gdy nas kto zasmuci, ukrzywdzi: pobłażajmy mu, pamiętając na cierpliwość i cichość Jezusa Chrystusa, któremu smutek swój i krzywdę swoją ofiarujmy.
Wystrzegaj się wszelkiej obmowy i przygany: miej to zawsze na myśli wchodząc w towarzystwo i mieszając się do rozmów. Nie tylko sam nie potępiaj nikogo, ale staraj się, jeśli można, zawsze co powiedzieć na obronę potępianego, pomniąc, żeś jego bratem w Chrystusie: dobrze jest zrobić sobie z tego niejako nałóg, nie wpadając wszakże w upór i sprzeczkę, a zwłaszcza nie szukając stąd chluby. Nie sądź innych, ale sądź samego siebie. Bądź pobłażającym dla wszystkich bez wyjątku, oprócz tylko dla samego siebie.
Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. (Mt 7)
Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni. Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczono. (Łk 6)
Widzisz trzaseczkę w oku brata twego, a tramu w oku twoim nie widzisz. (Mt 7)
W czym drugiego sądzisz, w tym samym siebie potępiasz. (Rz 2)
Ty ktoś jest, co sądzisz sługę cudzego? Panu swemu stoi albo upada. A ostoi się, albowiem może go Bóg postawić. (Rz 14)
Powinniśmy znosić słabości słabych; a nie spodobać się samym sobie. (Rz 15)
Cierpliwymi bądźcie ku wszystkim. (1 Tes 5)
Nie obmawiajcie jeden drugiego, bracia moi. (Jk 4)
Tekst pochodzi z dziewiętnastowiecznego modlitewnika "Ołtarz Złoty", wydanego w Krakowie w 1847 roku za pozwoleniem cenzury duchownej.
